sobota, 23 lipca 2011

Jak zdechła ryba.

Tak się czuję. Martwa. Pusta. Wypalona. Co z tego, że słucham muzyki jeśli jest ona mi całkowicie obojętna? W sumie nie muszę słuchać `domowych` dźwięków. 


Jest mi tak cholernie ciężko. Najchętniej nawaliła bym się w trzy dupy i miała wyjebane na wszystko. Taak, tego mi trzeba, muszę wytrzymać tylko do poniedziałku/wtorku. Wytrzymam. Mam nadzieję, że na tą wioskę rodzice mnie odwiozą, bo nie mam ochoty bawić się w autobus/pociąg. 


A w dodatku nie umiem sobie poradzić z Kubą. Nie potrafię, tak bardzo chciałabym. Chciałabym przyjaźni, a może i miłości, od niego i dla niego. Po prostu chcę tego uczucia. A im dłużej go nie mam tym bardziej wszystko związane z byciem kimś jest abstrakcyjne i nierealne. 


Sfrustrowana Momo.  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz